Rate this post

Samochód używany zaczyna szarpać kilka dni po zakupie, silnik pobiera nadmierną ilość oleju, a podczas diagnostyki wychodzi wcześniejsza naprawa powypadkowa. Sprzedawca odpowiada: „auto było używane, takich rzeczy nie da się przewidzieć” albo „podpisał pan umowę i widział samochód”. Taka odpowiedź nie rozstrzyga jeszcze sprawy. Usterka ujawniona po zakupie może być zwykłym skutkiem eksploatacji, ale może też stanowić wadę ukrytą samochodu używanego, za którą sprzedawca ponosi odpowiedzialność.

Kluczowe znaczenie mają cztery kwestie: rodzaj umowy, treść zapewnień sprzedawcy, charakter problemu oraz dowody pokazujące, że przyczyna usterki istniała już w chwili wydania pojazdu. Inaczej dochodzi się praw od komisu lub handlarza prowadzącego działalność, a inaczej od osoby prywatnej. Różne są również zasady dotyczące terminów, wyłączenia rękojmi, domniemania istnienia wady i możliwych roszczeń. [1]

Najpierw ustal, czy problem rzeczywiście jest wadą ukrytą

Czym jest wada fizyczna używanego samochodu

Wada fizyczna polega na tym, że rzecz nie ma właściwości, które powinna mieć zgodnie z umową, przeznaczeniem albo zapewnieniami sprzedawcy. Samochód może być wadliwy również wtedy, gdy nadal jeździ. Nie trzeba czekać, aż silnik całkowicie odmówi posłuszeństwa. Znaczenie może mieć między innymi:

  • poważne zużycie silnika, skrzyni biegów lub układu napędowego, którego nie ujawniono przed sprzedażą,
  • usterka układu hamulcowego, kierowniczego albo poduszek powietrznych,
  • zatajenie wcześniejszej kolizji lub wypadku wpływającego na bezpieczeństwo i wartość auta,
  • cofnięty przebieg, jeżeli sprzedawca zapewniał o określonym przebiegu albo przedstawiał go jako rzeczywisty,
  • zalanie pojazdu, korozja konstrukcyjna lub prowizoryczne naprawy maskujące poważny problem,
  • brak właściwości wyraźnie obiecanych w ogłoszeniu lub podczas rozmowy,
  • problem prawny, na przykład obciążenie pojazdu prawem osoby trzeciej albo niezgodność numeru VIN z dokumentami.

Nie sama chwila ujawnienia usterki decyduje o odpowiedzialności. Samochód mógł działać prawidłowo w dniu oględzin, a mimo to mieć wadę, której przyczyna była już obecna. Przykładowo zużycie panewek, mikropęknięcie głowicy albo wcześniejsze uszkodzenie konstrukcji może ujawnić się dopiero po przejechaniu kilkuset kilometrów. Kupujący musi jednak wykazać, że problem nie powstał dopiero wskutek jego późniejszego działania, niewłaściwego użytkowania lub normalnego zużycia.

Ocenie podlega także to, co dokładnie było przedmiotem umowy. Jeżeli ogłoszenie wskazywało „samochód sprawny, niewymagający wkładu finansowego”, a zaraz po zakupie ujawniła się poważna awaria, takie zapewnienie może mieć znaczenie dowodowe. Jeżeli natomiast sprzedawca wyraźnie napisał „uszkodzony silnik, auto do remontu”, kupujący nie może później reklamować właśnie tej opisanej cechy jako ukrytej wady.

Normalne zużycie a wada zmniejszająca wartość auta

Używany samochód nie jest odpowiednikiem pojazdu nowego. Klocki hamulcowe, opony, akumulator, elementy zawieszenia, sprzęgło czy rozrząd mogą wymagać wymiany z powodu wieku i przebiegu. Sam fakt, że po zakupie trzeba wykonać czynności serwisowe, zwykle nie wystarcza do żądania zwrotu auta. Decydujące są skala zużycia, wiek pojazdu, przebieg, cena oraz informacje przekazane przez sprzedawcę.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy sprzedawca zapewniał, że sprzęgło zostało niedawno wymienione, a mechanik stwierdza, że jest ono skrajnie zużyte i nadaje się do natychmiastowej naprawy. Podobnie należy ocenić opony przedstawione jako „prawie nowe”, jeżeli faktycznie mają bardzo niski bieżnik lub są spękane ze starości. Nie chodzi więc wyłącznie o to, czy dana część zużywa się eksploatacyjnie, lecz czy jej rzeczywisty stan odpowiadał umowie i przekazanym