Rodzinny wyjazd bez niespodzianek – jak przygotować auto i co robić, gdy zawiedzie

0
25
Rate this post

Pakowanie, fotelik, przekąski na drogę, lista rzeczy do zabrania – w przedwyjazdowym zamieszaniu samochód jest zwykle ostatnią rzeczą, o której myślimy. A to właśnie on wiezie wszystko, co najważniejsze. Kilka prostych nawyków znacząco zmniejsza ryzyko, że wakacyjna trasa skończy się na poboczu.

Kwadrans, który warto zainwestować przed trasą

Tydzień przed dłuższym wyjazdem poświęć autu piętnaście minut. Sprawdź poziom oleju i płynu chłodniczego, stan i ciśnienie opon (łącznie z zapasową!), działanie świateł oraz datę następnego przeglądu. Jeśli akumulator ma więcej niż 4–5 lat, a zimą zdarzało mu się „kręcić” niemrawo – to kandydat numer jeden do awarii na trasie. Diagnostyka w warsztacie kosztuje niewiele, a eliminuje większość typowych niespodzianek.

Awaria z dziećmi na pokładzie – najpierw ludzie, potem auto

Jeżeli mimo wszystko samochód odmówi współpracy, kolejność działań jest zawsze taka sama: światła awaryjne, zjazd możliwie daleko od pasa ruchu, kamizelki odblaskowe, trójkąt ostrzegawczy. Dzieci i pasażerowie powinni opuścić pojazd i stanąć za barierą lub daleko od jezdni – nigdy między autami. Dopiero wtedy sięgamy po telefon. Warto wiedzieć, że profesjonalne firmy transportowe przewożą także pasażerów unieruchomionego auta: kabina platformy zabiera zwykle 2–3 osoby, a przy większej rodzinie dyspozytor uprzedzi o tym i pomoże zorganizować alternatywę.

Lokalny numer działa szybciej niż infolinia

Na trasach wylotowych nad morze korki i sezonowy ruch wydłużają dojazd każdej pomocy. Przewagę mają operatorzy znający lokalne drogi i skróty. Na trasie w stronę Półwyspu Helskiego wsparciem jest np. całodobowa laweta z Wejherowa, docierająca do kierowców również bocznymi drogami Kaszub, którymi turyści omijają zatłoczoną krajówkę. Zapisany wcześniej numer lokalnej pomocy drogowej to na wakacjach odpowiednik apteczki: najlepiej, gdy nigdy się nie przyda.

Plan B czyni spokój

Dobrze mieć w aucie power bank, wodę, coś słodkiego dla dzieci i lekki koc – jeśli przyjdzie poczekać na transport, te drobiazgi zmieniają wszystko. Sprawdź też w polisie zakres assistance: limit kilometrów holowania i to, czy obejmuje awarię, czy tylko wypadek. Jeżeli podróżujesz z pupilem, uprzedź o tym dyspozytora przy zgłoszeniu – większość kierowców platform zabierze do kabiny także psa czy kota w transporterze, ale lepiej ustalić to przed przyjazdem niż na poboczu. Wyjazd z rodziną nie musi być loterią. Przygotowane auto, przemyślany plan awaryjny i jeden właściwy numer w telefonie sprawiają, że nawet usterka w trasie staje się tylko anegdotą z wakacji, a nie ich końcem.